Wybierz region

Wybierz miasto

    Chce zostać w Europie

    Autor: Andrzej Azyan

    2005-08-05, Aktualizacja: 2005-08-04 15:20 źródło: Dziennik Zachodni

    Do Górnika Zabrze 19-letni Diego Alessandro Rambo trafił półtora roku temu. Ściągnął go podobnie, jak trzech innych młodych Brazylijczyków Marek Koźmniński, były właściciel większościowego pakietu akcji tego klubu.

    Do Górnika Zabrze 19-letni Diego Alessandro Rambo trafił półtora roku temu. Ściągnął go podobnie, jak trzech innych młodych Brazylijczyków Marek Koźmniński, były właściciel większościowego pakietu akcji tego klubu.

    Ze swojego ojczystego kraju Diego wyjechał do Europy, a konkretnie do Włoch, kiedy miał piętnaście lat. Pochodzi z miejscowości Alecrim w prowincji Porto Alegre. Futbolową edukację zaczął w klubie Gremio Foot-Ball Porto Alegrense.


    Szybki wyjazd z domu

    Gra na Starym Kontynencie jest marzeniem wielu brazylijskich chłopców.
    – W Europie narodził się futbol. Tutaj można spotkać wszystko co jest w nim najlepsze, dlatego postanowiłem jak najszybciej przyjechać do Włoch – mówi Diego.
    Trafił do Brescii i tam odkrył Marek Koźmiński, który kiedyś występował w tym klubie, a teraz utrzymuje z nim ścisły kontakt. Oprócz Rambo do Górnika przyszli jeszcze trzej inni Brazylijczycy: Felipe Andrade Felix, Joao Paulo Haidemann, Jose da Rosa Hernani, Jorge Ulisses de Souza. Ten ostatni był w Zabrzu najkrócej. Hernani w czerwcu bieżącego roku trafił do Kolportera Korony Kielce. W Górniku nadal grają Felipe Felix, Haidemann i Rambo. Ten ostatni zdołał opuścić Zabrze i znowu do niego wrócić.


    Japońska przygoda

    Po zakończeniu minionego sezonu Gabriele Tobaldo menedżer Rambo postanowił ulokować go w Japonii. W klubie ekstraklasy Oita Trinita zna on drugiego trenera. To miało ułatwić transfer Rambo do Kraju Kwitnącej Wiśni. Diego pojechał tam pełen nadziei i początkowo wydawało się, że zadomowi się w nowej drużynie i na nowym kontynencie. Miał tłumacza, który z japońskiego tłumaczył mu na brazylijski.
    – Trenowałem dwa tygodnie z pierwszą drużyną. Trwał tam sezon ligowy. Zajęcia nie były ciężkie. Cały czas mieliśmy kontakt z piłką. Odpowiadała mi też pogoda. Temperatura była w granicach plus trzydzieści piąć stopni, a więc taka, jaka panuje w moich rodzinnych stronach w Brazylii. Czułem się więc znakomicie. W nie mogłem grać w oficjalnym meczu w pierwszej drużynie, wystąpiłem więc w sparingach z drugim zespołem. Chwalono mnie za dobrą grę, ale do ostatecznego transferu nie doszło – twierdzi Rambo.

    Trenerem zespołu Oita Trinita jest szkoleniowiec z Korei Południowej. W Japonii obowiązuje przepis, że w drużynie może grać na boisku trzech obcokrajowców. W Oita Trinita jest już dwóch Brazylijczków, którzy mają miejsce w podstawowym składzie. Trener chce ściągnąć z Korei Południowej nowego zawodnika i na niego postawić. Rambo byłby więc czwartym obcokrajowcem i musiałby siedzieć na ławce rezerwowych. To go nie interesowało, bo chce grać i rozwijać swoje piłkarskie umiejętności. Postanowił więc wrócić do Zabrza. Z Górnikiem wiąże go kontrakt do czerwca 2007 roku.
    – Nie wiem, czy tylko o to chodziło, że koreański trener forował swojego krajana. Może Górnik nie dogadał się z japońskim klubem. W każdym razie znowu jestem w Zabrzu, a to mnie zobowiązuje do tego, aby jak najlepiej grać w Górniku – zapewnia w Rambo.


    Pojętny uczeń

    Z Japonii przywiózł wiele ciekawych wrażeń. – W Trinita jest nowoczesny stadion, oddany do użytku w ubiegłym roku. Może pomieścić ponad trzydzieści tysięcy widzów. Japończycy preferują grę techniczną, dużo grają bez piłki. Ponadto Japonia jest świetnie zorganizowanym państwem. Trinita jest bardzo czystym miastem. W Japonii jeździ się lewą stroną i było to dla mnie bardzo fascynujące – wspomina Rambo.

    Po powrocie z Japonii zaczął ostro trenować z Górnikiem. Wprawdzie nie był na obozie, ale w Trinita brał udział w zajęciach, zatem nie miał kłopotu z wejściem w normalny rytm treningowy z piłkarzami Górnika.

    W ostatnim meczu z Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski został kopnięty przez zawodnika wicemistrza Polski. Doznał urazu kolana i nie wiadomo, czy wystąpi w jutrzejszym meczu z Cracovią w Zabrzu.

    Mimo, że ma dopiero dziewiętnaście lat, jest już w pełni samodzielnym człowiekiem. „Zaliczył” trzy kontynenty: Amerykę Południową, Europę i Azję. W Polsce, jak już wspomnieliśmy przebywa półtora roku i biegle włada naszym językiem. Chodził na lekcje polskiego organizowane w Górniku dla obcokrajowców i był jednym z najpilniejszych uczniów. Sam też się bardzo wiele uczył. Często można było spotkać go ze słownikiem w ręku. Od dawna przebywa z dala od rodzinnego domu, ale radzi sobie znakomicie. Zapytany o to, jak reagują rodzice na jego wojaże po różnych kontynentach, odpowiedział, że darzą go pełnym zaufaniem.

    Sprawa jego gry w Japonii nie jest jeszcze zamknięta. Być może w przyszłym roku będzie znowu aktualna. Choć jak twierdzi, piłkarze nie zawsze do końca decydują o tym, gdzie chcieliby grać, to on jednak preferuje Europę.

    – Mimo, że w Brazylii futbol to narodowy sport i jest dobrze zorganizowany, to w Europie można zrobić naprawdę wielką karierę. Przekonało się o tym wielu Brazylijczyków. Może i mnie się uda – przekonuje Rambo.

    Na razie trenuje i gra w Górniku i chciałby z tą drużyną zająć jak najwyższe miejsce w tym sezonie.

    Sonda

    Ile drużyn powinna liczyć I liga w Polsce?

    • szesnaście (jak było dotychczas) (35%)
    • osiemnaście i więcej (20%)
    • dwanaście (jak proponował w ub. roku PZPN) (18%)
    • osiem w dwóch grupach (jak proponował Jerzy Engel) (16%)
    • czternaście (liczba, która będzie obowiązywać od najbliższego sezonu) (11%)